Właścicielka profesjonalnej malarni proszkowej

Wszystko zaczęło się od wyjazdu biznesowego zorganizowanego przez moją firmę. Miałem jechać do Torunia, by podpisać umowę z dużą malarnią proszkową, która miałaby przyjąć zlecenie na malowanie naszych pojemników magazynowych oraz gitterboxów. Nie wiedziałem, że w trakcie tego spotkania poznam miłość mojego życia – Mariannę.

Zlecenie malowania pojemników magazynowych

malarnia proszkowa toruńMarianna była osobą, do której miałem się zgłosić – czyli właścicielkom owej malarni, z którą mieliśmy podpisać kontrakt. Nikt nie ostrzegł mnie, jak piękna będzie. Jednak to jej profesjonalizm był tym, przez co naprawdę straciłem głowę. Zaczęła opowiadać o tym, czym się zajmuje jej malarnia. Ponoć żadna malarnia proszkowa Toruń miał do zaoferowania nie mogła równać się z jej usługami najwyższej jakości. Jej pracownicy mieli być prawdziwymi specjalistami w swojej dziedzinie, mieli też wykonywać wszystkie zlecenia sprawnie i dobrze. Sama malarnia również miała sprzęty tylko z najwyższej półki – była również specjalnie uszczelniona i wentylowana, dzięki czemu w trakcie malowania nie mogło dojść do żadnego zabrudzenia. Byli też w stanie przyjmować największe elementy, dzięki czemu nie było żadnego problemu by przyjęli dowolne wielkości pudełek i koszy. Efekt końcowy jakoby miał zwalać z nóg, jak zapewniała Marianna. Wierzyłem jej, lecz mimo to zaproponowałem, by oprowadziła mnie po swoim zakładzie. Na szczęście się zgodziła – dzięki temu mogłem spędzić z nią więcej czasu.

Oczywiście sam zakład zrobił na mnie takie wrażenie, jak Marianna. Wyglądał on jak profesjonalny ośrodek badawczy, a pracownicy wydawali się zdyscyplinowani niczym członkowie Legii Cudzoziemskiej. Po wycieczce ustaliliśmy więc warunki naszego porozumienia i podpisaliśmy umowę. Wypisaniu wszystkich dokumentów zebrałem w sobie odwagę i spytałem, czy wyjdzie ze mną na kawę, zanim wyjadę. Na szczęście się zgodziła!

aniam