Opalanie natryskowe po raz pierwszy

Nigdy nie lubiłam zimy, tęskniłam za słońcem. Nie chciało mi się wychodzić na taki mróz, nie mogłam zakładać moich ulubionych szpilek. Ktoś kiedyś powiedział, że zimą można się niby bardziej opalić niż latem, bo jest kontrast białego śniegu, on odbija światło i niby tak to działa. No cóż, na mnie nie zadziałało i dalej byłam blada.

Przygoda z opalaniem natryskowym

opalanie natryskowe urządzeniaKiedy mam jasną karnację, nie prezentuję się zbyt dobrze. Pomyślałam, że może czas w końcu rozważyć opalanie natryskowe urządzenia podobno mają już coraz lepsze i można wybrać sobie intensywność koloru. Wiele osób kojarzy opalanie natryskowe błędnie z pomarańczową, sztuczną opalenizną. Widziałam wiele kobiet po zastosowaniu tej mody opalania i nie była to prawda. Postanowiłam iść i przekonać się dosłownie na własnej skórze. Na miejscu można było wybrać sobie kolor jaki chcemy otrzymać i konsultantka pracownica udzielała rad, kiedy ktoś nie był zdecydowany. Ja wiedziałam, że chcę jakiś delikatny kolor, bo inaczej każdy od razu by zauważył, ze nie jest to naturalne tak się opalić przy takiej pogodzie. W salonie były same profesjonalne urządzenia do opalania natryskowego z niezbędnymi certyfikatami. Pracownice były bardzo kompetentne, odpowiadały na wszystkie pytania i były bardzo miłe. Zobaczyłam efekt po wyjściu z opalania jednej pani i stwierdziłam, że nie mam się co bać, bo super wyszło. Z pewnością weszłam więc do kabiny przeznaczonej dla mnie.

Cały zabieg był bardzo przyjemny. Postałam sobie chwilkę w specjalnych ochraniaczach na oczy i czepku do włosów i czekałam, aż maszyna skończy pracę. Później przyjrzałam się jak wyszło i byłam zachwycona, bo było nawet lepiej niż tego oczekiwałam. W końcu moja blada twarz odeszła w zapomnienie i mogę cieszyć się opalenizną.

Katarzyna Piechowiak